01

cze

2010

!!!

Z okazji Dnia Dziecka chciałbym Wam kochane dziatki życzyć wszyst…. eee fuck it! Od nowa!

Taki prezent ode mnie dla Was – a właściwie nie ode mnie tylko od kolegi o wietrznym nazwisku, ale ja go udostępniam dla Waszych uszu.

ściągamy: http://www.soundfactory.org.pl/mp3/soundfactory-2010-!!!.mp3

ściągnięte? No to podkręcamy głośniki, słuchawki i inne ustrojstwa!

I co? Ano wstęp jakby miał się zacząć serial policyjny z lat 90tych, jakieś aniołki czarliego czy inne majami wajs. Tylko, że to akurat fajne, nakręca, rozkręca, powoduje, że zwracam uwagę i czekam co dalej. A dalej sama słodycz – ja wiem, że to nie metalowe granie ale jednak rockowe i to całkiem ciekawie rockowe.
Widać koleżka autor wskoczył na wyższy level, ładnie dopasowane dźwięki, rytmika, refren! co o dziwo nie istniało we wcześniejszej twórczości. Kawałeczek napędza, chce się go słuchać głośniej, zajebisty riff, tak prosty, że aż zajebisty (coś jak Satisfaction.. ciężko wymyśleć coś prostego i zajebistego jednocześnie, a tu się udało). Może było by się do czego przyczepić, może w jednym momencie za długie piłowanie na dwóch strunach, może i nie jest to majstersztyk – ale hej! tu tylko gitara jest prawdziwa, reszta to ciężka praca i komputer, nie mam pojęcia jak Wicher to robi ale podobywuje mnie się toto. Automat perkusyjny bajka.
No i zakończenie… takie… klimatyczne? nie wiem czy to dobre słowo. Te kilka dźwięków łagodnie kończy utwór, który przecież pomimo melodyjności jest stosunkowo mocny. Proste 21 dźwięków, które powodują, że wartość całego kawałka wzrasta o 20%. Sprawia, że mamy lekki niedosyt, chcemy więcej, jeszcze raz…

więc co? więc loop i ogień!

Wszystkiego najweselszego dzieciaki!

About Author

Jacek Ołowiak

Urodziłem się i jestem... na przekór wszystkim, na przekór światu. Hobbystycznie przez lat wiele wypracowałem w sobie dość ciętą ripostę, która niszczy głupie uśmiechy...