04

sie

2015

Początek metamorfozy – czas rozliczyć wyzwanie.

DAŁEM RADĘ!!!

A przynajmniej takie mam wrażenie.

Przypomnę Wam o co chodziło. Zasiedziały za komputerem postanowiłem ruszyć dupę w celu zredukowania brzuchola. Żeby było bardziej hardkorowo – zobowiązałem się do tego na blogu żeby nie było sytuacji, w której machnę ręką i powiem sobie, że jednak zacznę od poniedziałku.

ZAŁOŻENIA

  • przebiegnięcie 15km bez zatrzymania
  • zredukowanie tkanki tłuszczowej
  • nabranie masy mięśniowej
  • przygotować się do wspinaczki na poziomie 6.1+

Wszystko to od 16 lutego aż do wakacji, które w moim przypadku zaczynały się 20 lipca. Dodatkowo pierwszego stycznia tego roku, udokumentowałem zdjęciami swój marny wygląd. Ale na to przyjdzie czas, wytrwajcie do końca :)

Treningować czy jeść ciastki?

#ĆPAJSPORT – czyli trzeba się ruszyć.

Oczywiście, że nie było łatwo wreszcie zmobilizować się do pójścia na siłownie – stąd też wyzwanie na blogu :) Dalej idzie łatwo, kupno karnetu i pierwsze zakwasy. Początek delikatny, potem coraz ciężej i coraz dłużej, aż wreszcie zakwasy przestały obezwładniać. Po miesiącu siłownia wchodzi już w nawyk i czegoś brakuje jak wieczorem nie pójdzie się człowiek porządnie wymęczyć.

Cała aktywność fizyczna podczas tego wyzwania to siłownia, bieganie, spacery i rower, którego ciągle za mało. Nie przemęczałem się – jasne, że można było mocniej i ostrzej cwiczyć, pewnie rezultaty byłyby niesamowite – tylko z założenia nie miałem ochoty się zniechęcić do żadnej z wymienionych aktywności. Stąd też wszystkie treningi może i nie były najłatwiejsze i najlżejsze, ale na pewno nie było hardkorowo – zero poświęceń, sama „przyjemność”. I to Wam polecam – nie zarzynajcie się na siłe, jeśli Was nie cieszy ruch to cała ta zabawa jest gówno warta.

NIE BIEGAM POWOLI – JA BIEGAM DOKŁADNIE

Biegam już od jakiegoś czasu, nie zaczęło się to wraz z wyzwaniem. Początki bardzo trudne i bolesne, zmiana butów, bóle okostnej, mięśni łydek… dramat. Mocno to zniechęca do truchtania.

Dystanse raz się poprawiały, raz nie byłem w stanie przebiec 3km z powodu bólu kości piszczeli, ale generalnie postępy były. Aktualnie biegam w ASICS GEL KAYANO 21 – największa amortyzacja dla mojej stopy, pełna wygoda na dłuższe wybiegania po asfalcie/betonie. Szczerze polecam.

Cała reszta aktywności to naturalne ruszanie dupy sprzed telewizora. Jasne, że czasem się nie chce – wtedy też się nie zmuszałem i zalegałem w celu regeneracji :) chociaż bywały momenty kiedy zagryzałem wargi, łykałem opokan i ruszałem pobiegać.

X-SOCKS

DIETA – PODSTAWA

No i tutaj zonk. Pewnie czekaliście na jakieś gotowe rozwiązania – sory, nic z tych rzeczy.

Oczywiście podstawą jest większa kontrola nad podjadaniem czy ogólnie ilością spożywanego pokarmu. Odstawiłem całkowicie słodkie napoje, słodycze, których fanem jakimś wielkim i tak nie jestem, kaloryczne przekąski i inne kaloryczne napoje w ciągu tygodnia :) W weekend lekkie poluzowanie, ale też bez jakichś większych swawoli.

To w zasadzie tyle. To ma też swoje kossekwencje – mięśnie nie rosną tak jakby mogły a tłuszcz nie redukuje się tak bardzo – ale podkreślam: NIE CHODZI O KATOWANIE.

WSPOMAGACZE

  • #ASICS GEL KAYANO 21 – bardzo pomagają w bieganiu po twardym, oszczędzają kolana i kostki a przy moich bólach okostnej to dosyć ważne, żeby miękko stąpać po betonie.
  • #GARMIN FORERUNNER 10 – zastąpił telefon, który waży sporo i przeszkadza. Ponieważ Garmin Connect umożliwia połączenie z Endomondo, mogę spokojnie zgrywać treningi i kontrolować statystyki.
  • #Endomondo – statystyki, rekordy. Przede wszystki jednak rywalizacje. To serio nakręca i motywuje do ruszenia tyłka. Dogonić Sylwię nie jest łatwo, reszta rodzinki też się ruszyła, ludzie ze szczepu nie pozostali bezczynni. Więc trzeba było chodzić, biegać, ruszać się. Bo jak to? Ja przegram? NEVER!
  • #ACTIVLAB Creatine tabs – monohydrat kreatyny w tabletkach. Wspomaganie mięśni podczas treningu. Brane tylko przed treningiem, nie wiem czy pomagają czy nie – nie mam zdania.
  • #STOKED AnabolicInnovation – poprawia siłę i wydolność, mega efekty na siłowni.
  • Wsparcie i kopniaki. „nie biegasz? odpuszczasz?” rzucone niby od niechcenia przez Sylwię – i zagryzasz zęby wiążąc sznurówki. Ja odpuszczam? NEVER!

Rowerowo z Axelkiem

PODSUMOWANIA

W czasie wyzwania pokonałem:

634 km

52398 kcal

137h:23m:26s w ruchu.

Pokonałem dystans 15km bez zatrzymania

http://app.endomondo.com/workouts/562586635/6554362

Nie wspinałem się w tym roku jeszcze nic a nic – ale 6.1+ już robiłem, teraz podbudowałem siłę więc powinno być dobrze.

I TO TYLE?

Noo właściwie tak. Wszystko bez skrajności, bez hardkoru. Może kogoś to zmmotywuje, może zachęci do uprawiania sportu, jakiegokolwiek. Ja nie staję w miejscu i napieram dalej – kolejne wyzwanie już wkrótce – a teraz po urlopie trzeba będzie znów wczuć się w siłownie i bieganie :) Stay tuned!

Ah… no i zdjęcia dla wytrwałych – taka nagroda (albo kara) za to, że dotarliście do końca tego wywodu. Porównawcze zdjęcia z 1.01.2015 i 17.07.2015 – czy się udało – oceńcie sami. Kolejne zdjęcia za pół roku :)

About Author

Jacek Ołowiak

Urodziłem się i jestem... na przekór wszystkim, na przekór światu. Hobbystycznie przez lat wiele wypracowałem w sobie dość ciętą ripostę, która niszczy głupie uśmiechy...

 

  • Agnieszka Korycka

    Suuupcio <3 jestem z Ciebie dumna!