24

wrz

2009

Podziw…

Tak, wiem, mało pisuję – ale i tak prawie nikt tego nie czyta.

Pogrążony w beznadziejności różnego rodzaju teleturniejowych kiczy, muzycznych beznadziei, filmowych nieporozumień oraz serialowych nieszczęść – przeszukuję, przeglądam, powracam i odświeżam wszystko co dobre. Dobre wspomnienia oraz dobre muzyczne twory, prawdziwe filmy i wciągające seriale. Wiem, że w dobie uzależniania się od FaceBooka i naszej-klapy, ciężko jest pisać o tym, że nie lubi się nowoczesności. Jest się mało wiarygodnym. Mimo wszystko czasami idziemy na kompromis – słuchamy dobrej Niemodnej muzyki i opisujemy to na naszym blogu, który jest wieśniactwem samym w sobie i nie ma się co dziwić, że podpadamy wszystkim znajomym – na całe szczęście jebie mnie to tak bardzo, że brak mi słów i szkoda klawiatury.
Dosłownie godzinę temu zobaczyłem dość krótkie wideło pewnego klubu muzycznego. Materiał jak materiał, ma plusy i minusy, nie znam się na wideofilmowaniu więc tylko mogę stwierdzić: smaczny. Słuchamy sobie przy okazji muzyczki lecącej w tle, prawda? A no właśnie nie prawda bo to obraz leciał w tle – na pierwszym planie w tym przypadku była muzyka. Możliwe, że nie jest to nic specjalnego bo przecież często podziwiamy podkłady muzyczne. Ale z drugiej strony czy pisał bym o jakimśtam klipie? No.. może bym i pisał ale nie czepiajmy się mojego gładkiego mózgu. Smaczku otóż temu nagraniu dodaje fakt, iż muzykę wziął był i popełnił mój kolega. Znamy się może i nie jak łyse konie, pewnie nawet nie jak jakiekolwiek konie… nieważne.. ale jednak znamy się od lat kilku. Nagle nie wiadomo kiedy koleżka zaczął grać w zespołach, na koncertach, w domu na kompie w kłejka… Zaczął też Tworzyć Muzykę. Tak, specjalnie napisałem z wielkich liter. Nie dla tego, że tworzy Bóg wie co na Bóg wie jakim poziomie – ale dla tego, że w ogóle tworzy.
Zawsze podziwiałem ludzi, którzy tworzą coś i mają do tego talent. Nigdy żadnego talentu nie posiadałem więc może dla tego tak podziwiam artystów, bo o artystach tutaj się rozwodzę. Jedyne co potrafię robić w miarę dobrze to denerwować ludzi swoimi wywodami.
Zaczynam więc chory wywód.:
Sound Factory czyli Łukasz Wiatr i jego gitara podpięta do złowieszczego komputera. Słyszałem ostatnimi czasy sporo różnej muzyki, ta wyróżnia się tym, że znam autora i mogę na 300% stwierdzić, że to nie byle co ale prawdziwa muzyka. Każdy lubi jakiś tam rodzaj muzyki, ja nie gustuję w elektronicznych tworach na ten przykład. Muzyka Sound Factory może i ma wady, może utwory są za długie, może niektóre zbyt monotonne… ale… kurwa, fajne są. W moim łbie nasączonym ciężkim brzmieniem gitar, mocnymi perkusjami ale też poezją śpiewaną, znalazło się miejsce na dziwny rodzaj muzyki którą gra pan Wiatr. Nie katalogujmy gatunku bo po pierwsze tego nie lubię a po drugie to mój blog i ja tu rządzę. Muza jest profesjonalna i głęboko brzmiąca. Skoro i usłyszałem pierwszy raz jakiś kawałek, mój szyderczo-drwiący instynkt tzw skurczysyna.. no właśnie, chyba nie miał nic do powiedzenia. Dobra, smaczna muza.

Tak samo było ze Sferą, którą prócz wymienionego wyżej osobnika, tworzyli też moi kumple. Ich twory dawały gęsią skórkę na rękach, że się tak wyrażę, moich. Nie grali dla kasy i nie mieli szkół muzycznych za sobą a jednak potrafili grać i tworzyć od zera.

O co mi w sumie chodzi, tak? O tworzenie. O to, że w ludziach gra jakaś wewnętrzna muzyka, którą potrafią dzięki swoim umiejętnościom przekazać światu. O to, że bez tej muzyki nie są w stanie normalnie funkcjonować. Dzięki temu tworzą prawdziwą muzykę.

Cóż, czasem zazdrość, że nic ciekawego się nie potrafi a czasem radość, że zna się kogoś kto tworzy.
Wszystkim ze Sfery chciałbym coś tam życzyć ale oni dobrze wiedzą co robią i będą to robić pomimo jakimś tam Ołowiakom.
Grać by żyć, żyć by grać… dzięki za porcję nadziei, może świat nie jest jeszcze taki ubogi w dobrą jakość sztuki.

Ckliwie? Chaotycznie? Jakby co to w rogu okna jest taki mały x, klik i po kłopocie.

About Author

Jacek Ołowiak

Urodziłem się i jestem... na przekór wszystkim, na przekór światu. Hobbystycznie przez lat wiele wypracowałem w sobie dość ciętą ripostę, która niszczy głupie uśmiechy...

 

  • http://soundfactory.org.pl Wicher

    siema Jacek. ja czytam i bardzo lubię Twoje wywody…
    I mam zamiar je czytać bo podoba mi się Twój styl prowadzenia bloga.
    A tak poza tym to dzięki stary… Twoje słowa bardzo mi schlebiają.
    Jestem pod wrażeniem Twojego wpisu w Twoim blogu i cieszę się że moja muzyka Ci się podoba – chociaż jednemu ;)… no i mojej mamie oczywiście ;)
    Serdecznie pozdrawiam! :D PIS