25

gru

2009

Śnieżka, Karkonosze, 1602mnpm

19.12.2009
No i kolejny szczyt. Cóż, w porównaniu do Diablaka to podejście dość krótkie. Smaczku dodaje jednak fakt, iż góra została zdobyta zimą :) Przynajmniej dla mnie to dość istotna różnica.

Dojazd do Karpacza i nocleg w chyba najwyżej położonym pensjonacie. Rano spacer na stację kolejki.
Pierwsza trauma.. nie zapięta kurtka i wiatr na wyciągu, temperatura ok. -15 stopni, wiatr, biało, jakieś 25 minut jazdy w górę. Wieczność :)

Stacja na Kopie i podróż na nocleg czyli do schroniska Samotnia. Zdecydowaliśmy się iść Białym Jarem (STOP, lawiny… ale zakazu wstępu nie było). Dalej Strzecha Akademicka i już w dół do Samotni. Piękne widoki, gruby świeży puch.
SamotniaTak to mniej więcej wyglądało :)

W Samotni niestety zbyt zimno na relaks ale za to pierożki ruskie pycha :>
Rano.. hmm o ile 10.00 to rano :) ubieranie, pakowanie i wychodzimy zdobywać Śnieżkę. Pogoda zróżnicowana, niby nie jakoś bardzo mroźnie ale słonecznie to na pewno nie. No i trasa najpierw do Strzechy Akademickiej i dalej do rozwidlenia niebieskiego i czerwonego szlaku na Równi pod Śnieżką. Tam już wiało dość mocno i słońce zaszło całkiem, wiatr się wzmógł a samego szczytu nie było widać – ba! nie było widać właściwie całego wypiętrzenia Śnieżki. _igp4895 Ot widoczek :)
Przy schronisku Dom Śląski odpoczynek na ciepłe napoje :). Jakieś 3 minuty po wyjściu (a Dom Śląski znajduje się tuż przy wypiętrzeniu) chmury się rozeszły i wyszło słońce. Czad! :)
Podejście dość strome i zaśnieżone ale widoki rekompensują wszystko. Wybraliśmy oczywiście trasę dla turystów :) a nie dla samochodów :)
No i po jakichś 30 minutach byliśmy na szczycie. Widoki zimowe super, wiatr umiarkowany. Ogólnie ładnie.
Śnieżka
Opisywać powrotu nie ma sensu. Nie ma też sensu pisać o innych wyprawach, które odbyły się w ciągu tych paru dni. No chyba, że są zainteresowani to zdjęć kilka oraz filmiki podesłać mogę już prywatnie.
Bonus z wycieczki do Czech

About Author

Jacek Ołowiak

Urodziłem się i jestem... na przekór wszystkim, na przekór światu. Hobbystycznie przez lat wiele wypracowałem w sobie dość ciętą ripostę, która niszczy głupie uśmiechy...

 

  • Rafałek

    Jacuś to ładnie opisał. Ale mnie mało mordy nie urwało. A w Samotni gdyby nie hetolitry wypitego wina grzanego to było by krucho. Padł trochę mit przytulności górskiego schroniska. Choć owiane legendami i fantastycznie położone to brakowało porządnie napalonego kominka. Jednak… zimowe wyprawy są jedynymi w swym rodzaju i raczej nie do zapomnienia a widokii… no cóż kto nie był ten nie wie.
    Współuczestnik