16

lut

2015

To nie jest postanowienie noworoczne

Z prostej przyczyny – już połowa lutego, czas na postanowienia noworoczne minął.

Ale teraz całkiem na poważnie. To nie wyzwanie, nie postanowienie, które można odwołać. To też nie obietnica.

To cel. To oświadczenie i wzięcie Was na świadków.

Aleosochosi?

Chodzi o to, że mam już dosyć wiązania butów na bezdechu. I dosyć zastanawiania się czy już kupować stanik czy jeszcze nie. Słabe ręce, słabe nogi i plecy. Brzuch falami opadający na kolana. Dosyć. Zastanawiałem się wiele razy jak się do tego zmotywować, jak ruszyć dupę i skopać tyłek tłuszczowi. I analizując wszystkie metody, sposoby, psychologiczne aspekty lenia…. można dojść do jednego prostego wniosku: jeśli naprawdę coś chcesz to jedyne co musisz zrobić to – zrobić to. Bez jojczenia, bez wymówek.

Nowe Adidasy do biegania :)

Jasne – liczy się jasny cel, mierzalny, terminowy, ambitny… Ale też realny, więc nie będzie katowania się do granic wytrzymałości organizmu. Nie będzie wyczerpywania organizmu do granic choroby czy kontuzji. Wszystko z głową. Praktycznie od zera.

To jaki w końcu jest ten cel?

Do wakacji mocno zredukować swój tłuszcz, zbudować więcej mięśni, przygotować się do wspinaczki w skali 6.1+, przebiec 15km bez odpoczynku.

Tylko tyle.

No i jak to zrobić?

Ruch i jeszcze raz ruch. Wtedy kiedy tylko będzie się dało połazić, pobiegać, pojeździć na rowerze – będę to robił. Nie zamierzam prowadzić jakiejś wielkiej diety – nie do końca jest to możliwe ze względu na pracę. Czasem ból mięśni nie pozwala na bieganie, wtedy zawsze można się przejść do lasu z kijkami.

5km nordic walking

I po co ja Wam to piszę?

Bo w ten sposób zobowiązuję się przed większą ilością osób do nie dania dupy w moim tworzeniu siebie. Bo jak w wakacje nadal będę ociekał tłuszczem to zbiorowo będziecie mogli się ze mnie śmiać i wytykać palcami. Ale wiecie co? Nie dam Wam tej frajdy.

Tym wpisem chcę zachęcić Was do śledzenia moich poczynań. Do komentowania, kibicowania i trzymania kciuków – bo to będzie bardzo pomocne. I im więcej z Was zobaczy moje oświadczenie – tym lepiej dla mnie pod wieloma względami.

A co ze sprzętem i recenzjami?

Będą – ba! już nawet czeka kilka nowych recenzji. A gdzie testować niektóre gadżety jak nie podczas aktywności fizycznej? GPS, wykrywacz metali – już samo to wygeneruje kilka wpisów :) No i z okazji biegania, które będzie mocniej na tapecie, także pojawi się kilka nowych sprzętów, które opiszę. Pewnie pojawi się kilka wzmianek o odżywkach – ale skupmy się na głównej zajawce – tworzeniu nowego mnie. Sylwetka to pierwszy etap bo jak wiadomo w zdrowym ciele zdrowe ciele – somtin lajk dis.

Chodźcie ze mną!

Dołączcie jeśli macie odwagę zwlec dupę z kanapy. Albo jeśli chcecie mi pokazać, że więcej przebiegniecie – to też nakręci mnie do walki!

A gdyby ktoś chciał śledzić to co robię:

https://www.facebook.com/olowiak.blog

https://www.endomondo.com/profile/6554362

i na koniec: mam udokumentowaną swoją mizerną i durnowatą sylwetkę z 1 stycznia, będą kolejne zdjęcia aż w końcu porównamy wygląd po przemianie.

stay tuned!

About Author

Jacek Ołowiak

Urodziłem się i jestem... na przekór wszystkim, na przekór światu. Hobbystycznie przez lat wiele wypracowałem w sobie dość ciętą ripostę, która niszczy głupie uśmiechy...