26

gru

2013

Zimowy górski trekking. Część pierwsza.

Dzielę ten wpis na dwie części. Pierwsza – dzisiejsza, ma na celu głównie ubiór potrzebny do tego żeby w zimę w górach nie zmarzła nam dupa.
W drugiej umieszczę wskazówki dotyczące przygotowania się do takich wypraw – sprzętowego i umysłowego :D

Oczywiście nie będę pierwszy, który pisze o tym jak ubrać się w góry. Ani drugi, który pisze jak ubrać się zimą idąc w góry. So what? :)
Okazuje się bowiem, że pomimo tego, iż wydaje się ten temat dosyć oczywisty i oklepany, to nadal nawet wśród moich znajomych są osoby, które nie wiedzą jak to robić. Nie wiedzą bo nigdy się nie interesowali tym tematem, lub też nigdy nie byli czy nie potrzebowali iść zimą w góry.

Zimowy trekking w Tatrach

Jak widać zimą w górach jest pięknie, widokowo, mistycznie. Jest też trudniej, mniej bezpiecznie, bardziej wymagająco. To zupełnie inna wycieczka niż latem – niby oczywiste a jednak ludzie często o tym zapominają.

Pierwsza rzecz jaką znajdziecie w necie na temat ubioru, to info o tzw. cebulce. Nawet babcia mówiła żeby zimą ubierać się na cebulkę. Czyli jak ogr. Jest w tym sporo racji i zaraz do tego przejdziemy. Najważniejsza dla Was rzecz to myślenie :> i świadomość tego gdzie idziecie, jak będziecie szli i kiedy (o dokładniejszym przygotowaniu w oddzielnej notce). Czemu to takie ważne? Prosta sprawa- idziemy w Tatry a może w Bieszczady, jest -20 a może +2. Lezy tam jeszcze śnieg czy jest tylko na zachodnich stokach. Jeśli jest mroźnie to śnieg jest suchy. Bo mokry śnieg wsiąknie w buty…A może właśnie tam idziemy. Jest lawiniasto? Pizga tam wiatrem? Są po drodze schroniska gdzie możemy się ogrzać i zregenerować? Zapowiadali opady czegokolwiek?

Pytań jest sporo i na podstawie odpowiedzi na nie, możemy wstępnie przygotować ubiór do naszej wycieczki. Uwagi przygotowane poniżej są moimi propozycjami i możliwościami dobioru klamotów.

panorama Tatr

Do rzeczy:

1. WARTSWY
Im lepiej jesteśmy w stanie dostosować ilość warstw do rodzaju naszej wycieczki – tym lepiej. Pamiętajmy, że w górach się wchodzi i schodzi. Męczymy się i pocimy. Potem wieje wiatr. Może coś padać. Mamy na sobie jakiś plecak, dzięki któremu także spocą nam się plecy. Wyżej w górach dopaść nas może mocne słońce.
– Zacznijmy od spodu: najlepiej założyć termiczną podkoszulkę z długim rekawem – na rynku jest wiele opcji, od tanich lidlowych koszulek po markowe produkty z dodatkiem jonów srebra, wełny marynosowej i „streczu”. Taki ciuch ma nam zagwarantować komfort ruchu oraz odprowadzać wilgoć od ciała.
– Kolejna warstwa to coś co grzeje ale nie jest jeszcze kurtką. Może to być wełniany sweter, dopasowany polar, cokolwiek co możecie w razie czego zdjąć a co nie będzie wam krępować ruchów po założeniu jeszcze kurtki. Z doświadczenia wiem, że windstoppery nie są dobrą opcją jeśli mają służyć za warstwę środkową – zatrzymują wilgoć i można ‚zmoczyć’ plecy :). Czasami złotym środkiem jest tzw. parka, czyli kurtka wiatro i wodoodporna z podpinka polarową. Jest to jednocześnie środkowa i wierzchnia warstwa. TUTAJ macie przykład takiej kurtki.
– wierzchnia warstwa powinna być wiatro i wodoodporna. Mówimy o warunkach zimowych więc o niskich temperaturach i zimnym wietrze a także o opadach śniegu. Oczywiście może to być kurtka narciarska, skórzana, foliowa…. :P Ważne aby trzymała temperaturę i nie wpuszczała zła do środka – reszta to Wasza wygoda. Ja bym się skoncentrował na regulowanych zapięciach mankietów, wysokiej stójce chroniącej szyję, kapturze, osłonie tyłka. Bardzo fajnym gadżetem są też troczki przy suwakach, które możemy obsługiwać w rękawicach. A jeśli macie kasę to polecić mogę kurtki z Primaloftem. Bardzo ciepłe i ładnie się kompresują – taką kurtkę można zwinąć do kieszeni. Serio.
– Dobór wartsw jest oczywiście zależny od warunków pogodowych. W Tatrach może być na tyle ciepło, że wystarczy nam powyższy zestaw i odpowiednie jego dopasowywanie w czasie marszu (zdejmowanie wartsw przy podejściu, dokładanie przy wietrze czy braku słońca). Czasem jednak będziemy musieli założyć puchową kurtkę, która ochroni nas przed mrozami rzędu -30’C. A czasem większość wycieczki po śniegu opękamy w polarku z windstopperem.

słońce w Tatrach

2. NOGI
Spodnie. Narciarskie mogą być choć nie gwarantują takiej swobody podczas podejść – no i są z reguły bardzo ciepłe. Problem z nimi może się pojawić kiedy zrobi nam się bardzo ciepło. Płonące krocze w górach to nie jest to co tygryski lubią najbardziej :)
Jako alternatywę polecam cieńsze spodnie + termoaktywne kalesony (getry? :> ja nadal używam słowa kalesony bo wszyscy wiedzą o co chodzi :) ).
Dzięki takiemu rozwiązaniu mamy swobodę ruchu i nie jesteśmy w stanie przegrzać nóg. Dobrze jeśli spodzień jest wodoodporny i wiatroodporny. Ja w swoich TNF świetnie radzę sobie w mroźne zimy, niestety jeśli śnieg jest mokry lub kiedy pada – spodnie nie zdają sprawdzianu. Jeansy, bojówki, spodnie taktyczne – jasne, czemu nie. To Wasza wygoda. Pamiętajcie tylko o możliwości przemakania (może wtedy drugie spodnie wziąć w plecak?).

Spodnie tez czasem dużo znoszą :)

3. STOPY
O butach już pisałem tutaj. Mają być wysokie i odporne na trudne warunki. Możliwie jak najbardziej przyczepne. Jeśli wiemy lub przewidujemy śnieg, który może nam się wsypać do buta – lepiej mieć je za kostkę. Wbrew pozorom nie zawsze w zimie w górach musi leżeć śnieg. Pomyślmy też o butach na zmianę – tak w razie czego. A na zdjęciu poniżej zobaczycie co się dzieje jak ktos nie pomyśli i założy buty, które o wodoodporności tylko kiedyś słyszały „bo przecież śniegu co kot napłakał”. Ten spacer był trudny :>

Przemoknięte Mammuty

Stuptuty – czyli ochraniacze śnieżne. Warto je mieć – kosztują stosunkowo mało a chronią nas przed wsypaniem się śniegu do buta. I tylko przed tym. Nie widzę sensu używania stuptutów kiedy nie ma śniegu. Jeśli macie inne zdanie to piszcie w komentarzach.

4. GŁOWA
Cała głowa :) Tutaj sprawa jest prosta. Przez głowę tracimy bardzo dużo ciepła więc lepiej okryć skalp i uszy. Wzorów i krojów ilość zatrważająca. Nauszniki? No serio…? :>
Ze swojej strony mogę polecić Buff. Najfajniejsza rzecz (serio!) jaką nabyłem. Ma wiele zastosowań i świetnie sprawdza się zarówno latem jak i zimą. Może jednocześnie służyć za szalik i ochronę głowy czy nawet ust.
– okulary, gogle – tak, trzeba! Śnieg odbijający słońce oślepia i utrudnia marsz. Dodatkowo trwale może uszkodzić oczy. Możemy zabrać jakiekolwiek okulary, byle by tylko osłonić wzrok i poprawić swoje bezpieczeństwo w górach. Poziomów ochrony tez jest dużo ale o tym w kolejnej notce – na tę chwilę ważne dla Was aby ochronić wzrok (filtry UVA i UVB, polaryzacja) i ułatwić poruszanie (stopień przyciemnienia szkieł). Ja ostatnio chodziłem w goglach narciarskich i chyba to najlepsza opcja – ochraniają także przed wiatrem a dzięki konstrukcji szkieł, nie zamarzną od wewnątrz i dodatkowo poprawiają widoczność (uwaga! okulary z polaryzacją spowodują zanik odbicia światła także na lodzie więc możemy zaliczyć lota nie zdając sobie sprawy z śliskości zbocza :> )

i last but not least

Rękawice. Tutaj także opcji jest wiele. Ja preferuję primaloft. A moje TNF z primaloftem sprawdzają się nawet na spacerach w dużym mrozie i przy mocnym wietrze.

No i taka sytuacja… wiele zmiennych, wiele możliwości. Najważniejsze to myśleć i mieć wyobraźnie. Pamiętajcie też, że to nie sprzęt wędruje za Was. Możecie wydać górę kasy na sprzęt i nie mieć z tego frajdy. Możecie mieć też codzienny, miejski strój i dać radę w górach zimą. Powyższe informacje to porady, coś co ułatwić Wam może życie i pomóc w górach. A jeśli nie macie takiego sprzętu – zastąpcie go swetrem i zdrowym rozsądkiem.

Dozo na szlaku!

a na deser….

Zima w Karkonoszach – 2010

Watch this video on YouTube.

:)

About Author

Jacek Ołowiak

Urodziłem się i jestem... na przekór wszystkim, na przekór światu. Hobbystycznie przez lat wiele wypracowałem w sobie dość ciętą ripostę, która niszczy głupie uśmiechy...

 

  • Marcin Cierpisz

    rakiety, by Wam się przydały w tym spacerku na ostatnim filmie ;)

  • Jacek Ołowiak

    smialiśmy się nawet ze Słowaka, który szedł w rakietach, bo zapadał się do polowy łydki. „ale głupi i tak się zapada” po czym wpadliśmy po uda idąc jego śladami :)